środa, 20 listopada 2013

Wręczyłbym kwiaty jakiejś pięknej Polce...

Normalny, listopadowy dzień. Wsiadam do tramwaju, który z trudem wspina się na kilkumetrowe wzniesienie. Wewnątrz pojazdu czuć dosyć nieprzyjemny zapach spalenizny wywołany kręceniem się kół w miejscu. Po kilku minutach docieramy do przystanku przesiadkowego, gdzie do wagonu wsiada młodzieniec. Zauważam, że jest poddenerwowany. Po chwili wiem już czym, bynajmniej nie dlatego, że podsłuchiwałem, a dlatego, że nasza złota śródmiejska młodzież nie potrafi zbytnio kontrolować swojego głosu. Młody człowiek wyjmuje zapalniczkę i rozpala ogień. Ten swoisty gest buntu wobec zasad zakazu używania otwartego ognia w środkach transportu nie jest jednak bez znaczenia. Prawdziwy ogień w naszym bohaterze rozpala kobieta i to właśnie przedstawicielki tej płci są tematem rozmowy.

I tak słyszę, że jego związek przeżywa kryzys, że jego dziewczyna się czepia o jakieś pierdoły. Przy okazji dowiaduję się, że na limance są same dobre chłopaki i że mój współtowarzysz jazdy może załatwić swojemu  znajomemu wjazd na dzielnię. Życie. I tak jadąc dalej obserwuję kolejnych młodych, zabieganych ludzi.

Dochodzę do wniosku, że czegoś mi brakuje w tym wszystkim. Subtelności. Bo jak tu być subtelnym, kiedy człowiek na nic nie ma czasu? Miłości nie ma, trzeba robić melanż, nie? Nie.

Bo jak szukać miłości wśród kobiet o manierach furmana i trybsonów ruchaczy? A ktoś w ogóle szuka?
Lepiej odpalić sobie internet, wejść na stronę typu Dupeczki z Technikum i sobie ocenić towar. Towar.
I mamy sobie tak zdjęcie pięknej dziewczyna i pod spodem komentarze w 3/4 nawiązujące do seksu albo masturbacji. Subtelność. Mój mózg próbuje jeszcze stawiać opór patrząc na komentarze, ale chyba już przywykłem i pochłaniam te nowe standardy.

I tylko ten Mieczysław Fogg, który czasem spogląda na mnie z monitora, w przerwie między kawałkiem "I just had sex" i "Jizz in my pants" czasem mi przypomina, że z chęcią wręczyłbym kwiaty jakiejś pięknej Polce...



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz