niedziela, 9 marca 2014

Gorączka sobotniej nocy.

Jeśli zapytasz mnie o to, jak najlepiej spędzić sobotnią noc - odpowiedź może Cię nieco zaskoczyć. Nie zaproponuję Ci wyjścia do klubu, a ucieczkę jak najdalej od miejskiego zgiełku.

Godzina 20.15, Dworzec Łódź Kaliska

Pięciu członków grupy Immortal Friends zbiera się w hali głównej dworca. Zakupujemy bilet relacji Łódź Kaliska - Kolumna za 4,79zł. Wsiadamy do pociągu, gdzie zaczepia nas osobliwy człowiek. Zwracamy uwagę na jego nerwowe ruchy rąk. Pyta o cel naszej podróży. Otrzymuje dosyć enigmatyczną odpowiedź i przez resztę podróży patrzy na nas nerwowo.

21.41 Kolumna

Rozpoczynamy wędrówkę, kierując się w stronę Poleszyna. Przez najbliższą godzinę zachwycamy się niesamowitym oświetleniem i gwieździstym niebem. Mgła utrzymuje się na wysokości ok. 1,20m i istnieje spora różnica w widoczności między staniem a leżeniem.

~23.00

Znajdujemy się w połowie drogi między Kolumną a Wymysłowem Piaski. Rozpoczynamy postój przy składowisku świeżo ściętego drewna, jednak już po minucie za naszymi plecami zauważamy światła samochodu. Porusza się w dziwny, niejednostajny sposób. Gasi światła, po czym je zapala. Decydujemy się na obserwację z ukrycia w lesie. Samochód zatrzymuje się dokładnie na naszej wysokości. Wysiadają dwie osoby - kobieta i mężczyzna. Otwierają bagażnik, słychać odgłosy charakterystyczne dla użycia metalowych przedmiotów. Trudno o racjonalną analizę zaistniałej sytuacji. Słychać "kurwa, świeć przede mnie, nie za mną" wypowiedziane w nerwowy sposób. Po głosie można wywnioskować, że są to ludzie w wieku 30-40 lat i prawdopodobnie nie są miejscowi. Światło latarki zwraca się... dokładnie w stronę ukrycia dwójki moich znajomych. Nie dzieje się jednak nic niepomyślnego. Zamieszanie trwa jeszcze chwilę i samochód odjeżdża. Dosyć szybko, jak na leśną drogę. Wychodzimy powoli z ukrycia, ale za chwilę zauważamy kolejne światła. Tym razem, pojazd nie zatrzymuje się.

Nie udało nam się odnaleźć niczego niepokojącego w miejscu zatrzymania samochodu. Ruszamy dalej.

1.00 Opuszczona cegielnia, Wymysłów Piaski

Po wyjściu z lasu mgła staje się niesamowicie gęsta. Sceneria przypomina film o zombie. Docieramy w pobliże jednego z celów, Juliet 0 - mamy obejrzeć dokładnie opuszczoną cegielnię. Z daleka widać silną, czerwoną poświatę. Okazuj się, że to zegar złożony z diod LED na posesji w pobliżu cegielni. Wchodzimy do czegoś, co wygląda na piec otworem o wysokości nieco ponad metra. W środku znajdujemy sporo śmieci, między innymi strzykawkę. Tuż przed wyjściem z pomieszczenia tracę wszystkie zdjęcia przez błąd karty pamięci. Przechodzimy do innego budynku, gdzie mamy zamiar spędzić około pół godziny. Po około dziesięciu, piętnastu minutach... zostajemy zaatakowani. Słychać strzały z repliki airsoftowej - dwie osoby, które siedziały na oknie zostają trafione. Nie da się opisać słowami napięcia, które powstało w pomieszczeniu. Tylko ja wiedziałem, że ktoś wie, gdzie się znajdujemy.




Po chwili słychać strzały z innego kierunku. Jedyny uzbrojony uczestnik wyprawy oddaje dwanaście strzałów w stronę wroga. To koniec naszych zapasów amunicji. Pod osłoną świecy dymnej i mgły opuszczamy cegielnię. W tym momencie poziom napięcia jest na tyle duży, że ktoś rzuca się do ucieczki, kiedy podczas przechodzenia groblą ptak wydał z siebie dźwięk przypominający krzyk małej dziewczynki. Krzyczę stop, ostatnie, czego potrzebujemy, to się rozdzielić.

2.20 Middle of nowhere


Przez kilkadziesiąt minut idziemy drogą przez pola. Krajobraz nie zmienia się. Odnoszę wrażenie, że stoję w miejscu. Zatrzymujemy się na postój. Wyjmuję opakowanie pierogów i gotuję je. Nasz obóz upatrzyły sobie koty, próbując pod osłoną ciemności podebrać nam trochę jedzenia. Poziom absurdalnych moich współtowarzyszy rośnie.

Resztę drogi przemierzamy w rytm muzyki z radia. O 4.53 docieramy do celu - wg. założeń mieliśmy do 5.00 "uratować zakładnika" w opuszczonych koszarach w pobliżu łódzkiego lotniska. Z marginesem jedynie siedmiu minut wykonujemy zadanie.

Świt wita nas na lotnisku. Potwornie zmęczeni, o szóstej docieramy na jedno z łódzkich blokowsk - Retkinię. To koniec. Mamy za sobą trzydzieści kilometrów marszu i wiele niezapomnianych chwil. Nieźle, jak na 4,79zł.

Po co grać w DayZ, skoro można to przeżyć naprawdę. Czasem wystarczy wyjść z domu.
Wiesz, gdzie nas szukać.
http://immortalfriends.weebly.com/

piątek, 7 marca 2014

Historia to my.

Pod­czas woj­ny ludzie tępieją na ból (cudzy, oczy­wiście). Pod­czas po­koju - za­pomi­nają o bólu.
Sławomir Mrożek

12 marca tego roku minie piętnaście lat od czasu przystąpienia Polski do Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego. Dla ludzi z mojego pokolenia to wieczność. Dziś nie wyobrażamy sobie Polski jako wroga USA. Nasi rodzice żyli w dziwnych czasach - rodzili się wśród baz radzieckich, umrzeć przyjdzie im najpewniej z amerykańskimi samolotami nad głowami. Polityka zagraniczna RP wykonała w czasie ich życia zwrot o 180 stopni. Zmienili się sąsiedzi - nie ma już Czechosłowacji, NRD i ZSRR.
Niewielu z nas zdaje sobie sprawę, że Niemcy uznały granicę z Polską dopiero w 1992 roku. Całkowicie naturalny jest dla nas brak kontroli na naszej zachodniej granicy, mimo, że ten stan trwa od zaledwie sześciu lat. Przywykliśmy do jowialnego życia. Problem polega na tym, że świat nie zmienił się w ciągu tych kilkunastu lat i nie ma żadnej pewności, że nasze dzieci nie przeżyją tego, co na poniższym filmie.




To prawie pewne, że w tym tygodniu nie wybuchnie żadna wojna obejmująca terytorium Polski. Świat nie zastygł jednak w miejscu, tylko dlatego, że żyjemy - w ciągu 45 lat (1945-1990), a tyle większość z nas przeżyje, w Europie wybuchło 12 konfliktów zbrojnych, na Bliskim Wschodzie - 76, w Afryce - 80, w Azji - 74. Lata 1990 - 2035 nie były, nie są i nie będą inne.
Między bajki można włożyć wiele z gwaracji organizacji międzynarodowych. Całkiem niedawno Turcja poprosiła o pomoc NATO w związku z zagrożeniem swoich granic. (Przypominam, że Turcja jest jednym z ważniejszych członków NATO,  jest członkiem tej organizacji od 1952r. i posiada trzy razy większa armię od Polski)
Co zrobiło NATO? "W sumie, nic". 
Jutro w nocy będę szwendać się po lasach w okolicach Łasku, być może usłyszę potęgę naszych sojuszników - 12 przestarzałych samolotów... Cóź, 'mała zimna wojna'  (i nie, nie wymyśliłem tego sam, takiej nazwy użyła znacząca organizacja Stratfor), małe wsparcie. Prawdziwa wojna... jakie wsparcie?
Oczywiście, szanse na pomoc istnieją, i są znacznie większe niż w 1939 roku. Trzeba jednak pamiętać że:

Pokój: w po­lity­ce między­naro­dowej, ok­res oszus­tw między wojnami. 
Ambrose Bierce

Niestety, nie napiszę na koniec, że nie ma sensu uczyć się matematyki, bo i tak będzie wojna. I nie, ilość polubień na facebooku nie zmienia sytuacji geopolitycznej, jakby coś. Powtórzę za poprzednim postem (tak, to moja mantra) - to, czego potrzebuje Polska, to twój hajs. dużo hajsu.

//Chciałeś mądrości życiowych, a tu historia i bezpieczeństwo? Naciśnij czerwony przycisk oznaczony znakiem x. #WŁADIMIR PUTIN//

niedziela, 2 marca 2014

Nie jesteś brzydka, skarbie. Po prostu jesteś idiotką.

Na wszystkich ostatnich imprezach bawiłem się jak głuchoniemy na koncercie muzyki poważnej. Naprawdę, nie obchodzi mnie jak masz na imię i Ciebie też nie obchodzi, co robię ze swoim życiem. Pewnie koleżanka Ci powiedziała kiedyś, że nie jestem fajny. Po co więc mamy udawać? To doskonale, że wypiłaś dziś już tak dużo. Chcesz medal? Od jutra rzucasz palenie, ale dziś jeszcze jeden szlug? Tak bardzo mnie obchodzi twoja życiowa tragedia. Żartowałem. Kurwa, giń. Na raka płuc. Nie, nie czuję empatii, jeśli Twój problem wynika z tego, że poddajesz się wpływom innych i chcesz być fajna.
Znowu Ty, błagam, nie płacz w kącie, że nikt Cię nie chcę. Prawdopodobnie masz rację. Albo jej nie masz, bo właśnie rzuciłaś fajnego chłopaka na rzecz kogoś, kto Cię za dwa tygodnie zostawi. Grono koleżanek dookoła, standard. Przytulą Cię, powiedzą, że jesteś doskonała. Tylko, że za dziesięć minut za Twoimi plecami powiedzą, że jesteś żałosna.

Nie opisuję nikogo konkretnego. Nienawidzę pewnych zjawisk społecznych. Jeśli ten tekst jednak wywołuje w Tobie niechęć do mnie, to prawdopodobnie uważasz powyższe zachowania za coś normalnego.
Ja nie i nie zamierzam się pogodzić z takim obrazem. Nie chcę dobrze wychodzić na zdjęciach z imprez. Nie chcę z Tobą wypić i zajarać. Szukam w życiu ludzi, na których można polegać i których warto bronić. Nie chcę nazywać pochlebców przyjaciółmi, chcę ludzi, którym naprawdę zależy na mnie. Za tych, mogę oddać wiele.