niedziela, 2 marca 2014

Nie jesteś brzydka, skarbie. Po prostu jesteś idiotką.

Na wszystkich ostatnich imprezach bawiłem się jak głuchoniemy na koncercie muzyki poważnej. Naprawdę, nie obchodzi mnie jak masz na imię i Ciebie też nie obchodzi, co robię ze swoim życiem. Pewnie koleżanka Ci powiedziała kiedyś, że nie jestem fajny. Po co więc mamy udawać? To doskonale, że wypiłaś dziś już tak dużo. Chcesz medal? Od jutra rzucasz palenie, ale dziś jeszcze jeden szlug? Tak bardzo mnie obchodzi twoja życiowa tragedia. Żartowałem. Kurwa, giń. Na raka płuc. Nie, nie czuję empatii, jeśli Twój problem wynika z tego, że poddajesz się wpływom innych i chcesz być fajna.
Znowu Ty, błagam, nie płacz w kącie, że nikt Cię nie chcę. Prawdopodobnie masz rację. Albo jej nie masz, bo właśnie rzuciłaś fajnego chłopaka na rzecz kogoś, kto Cię za dwa tygodnie zostawi. Grono koleżanek dookoła, standard. Przytulą Cię, powiedzą, że jesteś doskonała. Tylko, że za dziesięć minut za Twoimi plecami powiedzą, że jesteś żałosna.

Nie opisuję nikogo konkretnego. Nienawidzę pewnych zjawisk społecznych. Jeśli ten tekst jednak wywołuje w Tobie niechęć do mnie, to prawdopodobnie uważasz powyższe zachowania za coś normalnego.
Ja nie i nie zamierzam się pogodzić z takim obrazem. Nie chcę dobrze wychodzić na zdjęciach z imprez. Nie chcę z Tobą wypić i zajarać. Szukam w życiu ludzi, na których można polegać i których warto bronić. Nie chcę nazywać pochlebców przyjaciółmi, chcę ludzi, którym naprawdę zależy na mnie. Za tych, mogę oddać wiele.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz