czwartek, 24 kwietnia 2014

no siema mordo, pogadamy o libertarianizmie?

Funkcjonowanie w społeczeństwie wymaga umiejętności robienia wielu rzeczy, które z mojego punktu widzenia są całkowicie bezsensowne. Podobnie z wymaganą wiedzą (nie tą szkolną, a facebookową). Na szczęście (lub nie) to nie ja ustalam zasady i do kanonu porannych szkolnych rozmów nie należy austriacka szkoła ekonomii, a Bonus BGC i Trybson.

Kultura ewoluuje. Istnieją setki sposobów przywitania się. W szkołach, które mam za sobą największą popularnością cieszyli się ci, którzy szybko dostosowywali się do nowych trendów - żółwiki, piątki (tu zdecydowanie rolę gra donośność przywitania, najważniejszych słychać najdalej) i miliardy innych kombinacji. Spotkałem na swojej drodze kilka koleżanek, które informowały mnie, że wszystko to wygląda z ich perspektywy co najmniej groteskowo. Ale kto by się przejmował zdaniem lasek? No cóż, na pewno, nie ten, który najgłośniej zbija piątkę.

W męskim gronie należy zapomnieć o szacunku do kobiet. Dobrze mieć przygotowane jakieś żarty typu:
- Dlaczego pan młody wnosi pannę młodą do domu?
- A widzieliście kiedyś, żeby sprzęt AGD sam chodził?

I wiesz, jak już siedzisz przy tym grillu, to piwo musi być mocne full. Nigdy nie kupuj smakowych - to pedalskie. To nieważne, że twoje kubki smakowe podpowiadają Ci inaczej.

Po usłyszeniu żartu takiego, jak powyższy, droga czytelniczko, pewnie powiesz: co za prymityw!
Ależ skąd! Ci ludzie często mogą prowadzić akademickie dyskusje. Prawnicy, Lekarze, Adwokaci - dyplom nie zmienia zasad męskiego grilla. Wielokrotnie siedziałem z naprawdę inteligentnymi facetami i zastanawiałem się, jak to możliwe, że ten człowiek mówi coś takiego.


Z drugiej strony, chyba niełatwo się wyłamać i powiedzieć: Panowie, to jest niesmaczne. Zresztą, po co?

Oczywiście, nic nie jest czarno-białe. Zdarzają się niezwykle intelektualne dyskursy przy wódce, pozbawione tej całej pseudokulturowej otoczki. Wróć... Zawsze trafi się jakieś fantastyczne: Pijmy, bo się ściemnia.

Tu wypada zaocznie posypać głowę popiołem, bo zaraz ktoś może powiedzieć: a ty to wtedy rzuciłeś taki żałosny tekst i też chciałeś być fajny, a to fajne wcale nie było.

Zgadza się. I szczerze mówiąc, wstyd mi.

I znowu mogłoby zabrzmieć pesymistycznie. Ale wcale tak nie jest. Urywki rozmów na korytarzach utwierdziły mnie w przekonaniu, że istnieje całkiem solidna przeciwwaga dla rozmów o banałach.
Dziś przy wychodzeniu ze szkoły udało mi się nawet dołączyć do rozmowy o różnicy między programem Partii Libertariańskiej a anarchizmem.

Wszystko jest w normie.

Ale czasem warto pomarzyć, może kiedyś w zeszytach i książkach będzie więcej takich żartów, niż penisów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz