niedziela, 29 czerwca 2014

#1944 - Powstańcy bez instagrama?

Początek wakacji to dla mnie, nieco już tradycyjnie, czas rozliczenia z przeszłością. Znalazł się więc czas na dokonanie kilku małych zmian, odnowienie znajomości i podsumowanie ostatnich miesięcy.

Po raz kolejny uświadomiłem sobie, że ludzie, z którymi spędza się znaczną część życia z dnia na dzień mogą stać się obcy. Bez żadnych kłótni, bez nienawiści. Tak po prostu. Czasem wspólna droga zmienia się drogę po popularność.

Czy jest coś złego w popularności? Być może to, że jej synonimem jest powszechność. Megasłownik.pl podpowiada, że jest nim także wzięcie. Myślałem o tym w kontekście drugiej zapowiedzi filmu "Miasto 44".



Targetem tej produkcji są zapewne ludzie w moim wieku i muszę przyznać, że zwiastun do mnie faktycznie trafił. Mówiąc szczerze, gdyby zastąpić rozwiązania z Hollywood tym, co zazwyczaj widzi się w rodzimych filmach wojennych, efekt byłby nieporównywalnie gorszy. To samo z muzyką. Lana Del Rey być może nie ma nic wspólnego z Warszawą, ale ma wiele z tym, co się liczy - popularnością. Powstańcy niekoniecznie pochlebnie się wypowiadali o scenach seksu i zabijania jeńców, gorsząc się, że zgodnie z ich wartościami do niczego takiego nie mogło dojść, ale co oni mogą wiedzieć o wartościach XXI wieku? A właśnie pod te wartości tworzony był film. Co z tego, że uprawianie seksu w oblężonym mieście, nie mając od trzech tygodni kontaktu z bieżącą wodą to z lekka science fiction. Współczesny człowiek nie zrozumie, że mimo nienawiści, dało się nie zabijać jeńców. Zasady, które nadal tkwią w ludziach, którzy walczyli w czasie powstania warszawskiego już nie obowiązują. Ale czy na instagramie znajdziesz coś ciekawego pod #zasady? Usunąłem już jakiś czas temu konto, więc nie sprawdzę, ale nie sądzę. Tylko jedno nie obroni się przed współczesnością w "Mieście 44" i ludzie powiedzą, że scenariusz był mało prawdopodobny. Bo jak nam w 2014 roku przedstawić, o co walczyli powstańcy? Tylko błagam, niech ktoś nie popełni gafy i nie użyje słowa honor. Ani ojczyzna. Wyśmieją. Takich słów używają już chyba tylko Ci przeklęci faszyści z Ruchu Narodowego. Naród, to jest dopiero archaizm. Modne są swaggerskie bluzy z flagą Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, czy jakąkolwiek inną. No, poza jedną - polską. Jest mało, hmm, światowa. 

Życzę producentom filmu doskonałej sprzedaży. A czytelnikom? Chwili pamięci dla poległych i ich ideałów. Ideałów? Ideałów to znajdziesz pod #polishboy, skarbie.


#1944

2 komentarze:

  1. Spędzanie czasu nie zawsze równe jest tworzeniu więzi. Patrz - klasa w szkole. Znasz wszystkich, ale jak skończysz szkołę kontakt utrzymujesz z 2-3 osobami max.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrowolne spędzanie czasu to jednak jest już wyznacznik tworzenia więzi. Ale z kobietami też tworzysz więzi, czasem nawet udaje się nieco solidniejsze niż te seksualne.

      Usuń