środa, 4 czerwca 2014

Polska 3.0 - nawet krul nie pomoże, jeśli nie pomożesz sobie sam


Obserwacja sceny politycznej przez ostatnie pół roku utwierdziła mnie w przekonaniu, że najważniejsze zmiany w Polsce nie mogą być przeprowadzone w żadnym z ministerstw, a w świadomości obywateli.

facebook politics

Oglądanie debat przedwyborczych było doskonałą rozrywką, większą jednak było czytanie komentarzy na portalach internetowych. Sieć jest potężnym narzędziem, nie do końca wykorzystywanym przez wszystkie opcje polityczne. W wieku memów nie trudno było przewidzieć, kto wygra wybory wśród młodych - ten, który najlepiej wykorzysta zdobycze technologii. Wygrała oczywiście osoba, która w sposób mistrzowski wykorzystała viral marketing i sama stała się memem - Janusz Korwin Mikke, pogromca lewaków.
Miliony na kampanię innych partii nie dały takiego przyrostu wyborców, jak proste obrazki z prymitywną treścią, które nie były nawet tworzone przez działaczy KNP. Ludzie zalajkowali na facebooku, sprawdzili program, obejrzeli wypowiedź, aż w końcu poszli na wiec i oddali głos.


Czy wyborcy KNP naprawdę wierzą w to, że korwinizm działa? Kuce - owszem, reszta głosowała tylko z powodu przekonania, że wszystkie inne opcje polityczne chcą im coś zabrać.

oni

Dziś 4 czerwca, dzień w którym padło i padnie wiele wzniosłych słów, które nie mają żadnego pokrycia. Od 25 lat Polska jest względnie wolna. Oczywiście, można się spierać o to, że komunistów nie spotkała żadna kara, że Solidarność obiecywała coś innego, ale fakt, że można najdobitniej pokazuje różnice między III RP a PRL. Nie jesteśmy w stanie zmienić przeszłości, za to możemy spróbować zmienić przyszłość. Nie sposób jest mi się nie zgodzić ze słowami uczestnika tegorocznego Sejmu Dzieci i Młodzieży, Dominika Feliksa:

"W ciągu 25 lat tu do Sejmu zostało złożonych kilkadziesiąt wniosków obywatelskich. Każdy z osobna poparło minimum pół miliona Polaków. Prawie wszystkie te inicjatywy zostały odrzucone jedną ręką przez siedzących tu na co dzień posłów. Naszą jedyną możliwością wyboru jest wybranie sobie raz na pięć lat pana, który będzie nam coś ograniczał, będzie nam coś nakazywał, który będzie nam mówił, jak mamy żyć"

Dystans, który oddziela polityków od reszty obywateli, to przepaść. Demokracja to coś więcej niż wybieranie sobie władców - za demokracją muszą stać miliony obywateli, którzy w sposób aktywny tworzą państwo. Nasza demokracja cierpli na chorobę zwaną 'wszystkomijedno' i dlatego można u nas olać wniosek pół miliona ludzi i wygrać wybory. Najgorszym wrogiem naszego narodu jesteśmy... my sami. Społeczeństwo obywatelskie to coś więcej niż krzyczeć "Tusk to zdrajca". Należy stale kontrolować działania naszych przedstawicieli i stale podejmować działania oddolne. Okres PRLu wytworzył w naszych rodzicach i dziadkach przekonanie: 'państwowe to nie moje', 'niech państwo się tym zajmie', 'mi się należy'. Nie. Naucz się, że nic Ci się nie należy i jeśli nie weźmiesz sprawy we własne ręce, nie napiszesz wniosku do budżetu obywatelskiego, nie zbierzesz podpisów pod referendum, to nie masz prawa narzekać na to, że nic się nie zmienia. To my musimy wywierać presję na władzy, nie władza na nas. Zmiany w Polsce muszą wyniknąć nie z ul. Wiejskiej, a każdej z ulic. Politycy działają wbrew naszym interesom tylko wtedy, gdy siedzimy zbyt cicho. ACTA było już praktycznie podpisane! Spadek poparcia, to dla nich spadek w portfelu - tego nie zniosą. 25 lat względnej wolności dało nam szansę na decydowanie o swojej przyszłości.

Jeśli czekasz, aż inni zrobią coś za Ciebie - to Ty zdradzasz Polskę.
A na to... nawet krul nie pomoże.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz