środa, 13 sierpnia 2014

PolskiBus, czyli zakamuflowany korwinizm.

Jeśli miałeś, drogi czytelniku, okazję podróżować przez nasz piękny kraj komunikacją zbiorową, z pewnością poznałeś wiele unikatowych zapachów i widziałeś wiele wyjątkowych sytuacji.

Od niepamiętnych czasów fotografowałem autobusy, pociągi, samoloty i wszystko, co związane ze środkami lokomocji. Miłość do polskich realiów transportu bywa trudna, ale w moim wypadku jest chyba wyjątkowo trwała.

Z ciekawością śledzę trwająca od pewnego czasu nagonkę na PolskiBus.com, objawiającą się artykułami o niemalże każdym wypadku i złym zachowaniu obsługi (Prawie jak wiadomości o KNP w TVN). Moje dotychczasowe trzy spotkania z tym przewoźnikiem i kilka relacji bliskich jawiły się niczym sen kuca - niewidzialna ręka wolnego rynku przywiodła nam zbawienie - nowe, klimatyzowane, szybkie, ładne i ... czerwone (sic!) autobusy.
Moje pierwsze pytanie po skorzystaniu z usług tego przewoźnika brzmiało: jak? Jak to możliwe, że PKS, w którym szum klimatyzacji zastępuje nachalne disco-polo puszczane przez chamskiego kierowcę (true story), jest droższy od PolskiegoBusa?
(Jak to jak? Polecam poczytać Rothbarda!)

Pomyślmy - system rezerwacji elektronicznej zamiast zakupu przy wejściu do pojazdu. Jest to niezwyklę piękna wizja dla aspołecznych wolnorynkowców. Żaden spocony spóźnialski nie kupi biletu. Nawet jak będzie chciał, to kierowca zapyta go:
"Czy na samolot też pan kupuje bilet u pilota?" (wyczytane na forum)
"Marian! Tu jest jakby luksusowo!" Bo jeśli już jesteś człowiekiem sukcesu i potrzebujesz biletu, to wyjmujesz swojego lśniącego smartfona, robisz przelew i wchodzisz. I nic się nie martw, że Ci się rozładuje. Na pokładzie poza WiFi, są też gniazdka.
Ale sam system rezerwacji nie powoduje, że utrzymanie kursu jest o wiele tańsze. Omijanie głównych dworców autobusowych to kolejny element.
Ważniejsza jest jednak polityka firmy, którą można streścić w te same dwa słowa, co program pomocy socjalnej Kongresu Nowej Prawicy, mianowicie:

MASZ PROBLEM


Jeśli przypadkiem kupisz bilet na zły kurs - infolinia 3,69zł za minutę. Załatwienie jakiejolwiek sprawy kosztuje dobre 20zł za telefon (bo wysłuchujesz muzyczki, zanim się dodzwonisz) + koszt zmiany rezerwacji.
Jeśli zbyt długo przebywasz poza autokarem w czasie postoju i w środku zostawiłaś dziecko - masz problem.
Ale to nie koniec korwinizmu w PolskimBusie - ten artykuł niemalże mówi o polityce firmy jak JKM o swojej:
"Dobry samochód to ten, który jedzie najszybciej, a nie najbezpieczniej", bo "ludzie mają swoje ideały, swoje cele, a pan chciałby tylko żreć i żyć"
W każdym PB są pasy bezpieczeństwa, jednak to czy je zapniesz, czy nie, to Twój wybór, też znajome. Co ciekawsze, Sir Brian Souter, właściciel firmy, jest na czarnej liście Homopedii.
Przekaz PolskiegoBusa jest więc dosyć prosty:
MASAKRUJ CZERWONYCH... wait...








Nie martw się, maskotko. Nawet najlepszym zdarza się AUTOMASAKRACJA. (copyright Przemysław Wipler)
Mimo wszystko, przy następnej podróży wybiorę PolskiBus. Co po niej? Być może stanę nad urną i oddam głos na wolny rynek i prędkość ponad bezpieczeństwo. Albo skończę w urnie i prędkość ponad bezpieczeństwo i wolny rynek przewozów oddadzą głos na mnie, jakbym grał w najsłabsze ogniwo. #Kazimiera Szczuka
- "W ryj mogę dać, w słusznej sprawie"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz